Chłopcy podjechali pod mój dom limuzyną, co nie zdziwiło mnie ani trochę, bo przygotowali mnie wcześniej na to wydarzenie. Po pierwsze był to świąteczny prezent dla Nialla i tylko on ciągle nie wiedział na czyj koncert jedziemy. Oczywiście mieliśmy specjalne miejsca dla vipów, dzięki znajomościom Zayna. Muszę się przyzwyczaić, że dla One Direction wszystkie te najdroższe sprawy to codzienność.
Zmierzaliśmy długim autem w stronę O2 Arena wysłuchując ciągłych jęków Nialla, który nie umiał już wytrzymać z ciekawości. Jakąś godzinę później znajdowaliśmy się już na swoich miejscach zaraz pod sceną. Nie mogłam uwierzyć, że tu w ogóle jestem a tym bardziej z tymi wszystkimi chłopakami. Chyba większość dziewczyn byłaby gotowa mnie zabić aby zamiast mnie być w takiej sytuacji.
Jakiś czas później po stadionie rozległy się jeszcze donośniejsze piski, kiedy na scenę dumnie wkroczyła Demi Lovato śpiewając swój najnowszy przebój "Neon lights" Niallowi oczy się zaświeciły na jej widok i od razu zaczął śpiewać razem z fankami dziewczyny. W końcu to on był jej największym fanem. Wiem, że już od dawna blondyn przyjaźnił się z Demi, ale rzadko mieli okazje żeby się zobaczyć. Ten koncert w Londynie dziewczyna ukryła przed nim, a chłopcy starannie zajmowali się, żeby przypadkiem nie usłyszał o tym w mediach. Zayn musiał to wszystko załatwić już dużo wcześniej. Nie wiem jak im wszystkim udało się ukryć takie wydarzenie, ale Niall był zaskoczony i uradowany jak małe dziecko. Cel osiągnięty.
Koncert mijał w świetnej atmosferze i bardzo mi się podobało pomimo, że nie byłam wielką fanką Demi. Piosenkarka właśnie zapowiadała swoją ostatnią piosenkę.
-Myślę, że będziemy już kończyć i najlepszy na pożegnanie i nie tylko będzie "Angels among us". - powiedziała i wszyscy zaczęli znowu piszczeć. Muzyka zaczęła ponownie rozlegać się ze sceny kiedy dziewczyna odwróciła się w naszą stronę.
-To dla ciebie Niall! Jesteś moim aniołem! Wesołych Świąt ! - powiedziała Demi przez mikrofon patrząc prosto na blondyna. Chłopak otworzył szeroko oczy ze zdumienia, ale już po chwili uśmiechał się do niej wesoło.
Po koncercie poszliśmy za kulisy spotkać się z Demi. Niall stwierdził, że nigdy nie dostał lepszego prezentu i był naprawdę wdzięczny Zaynowi. Po chwili wreszcie podeszła do nas zmachana jeszcze trochę piosenkarka.
-Jak mogłaś mi nie powiedzieć?! - krzyknął udając oburzenie Niall, ale uśmiechał się szeroko przytulając ją na powitanie. Dziewczyna przywitała się w ten sposób ze wszystkimi chłopakami, a gdy przytuliła się z Zaynem on mnie przedstawił. -Bardzo miło mi cię poznać - uśmiechnęła się do mnie promiennie, a ja odwzajemniłam jej gest.
-Mnie również. Świetny koncert. - powiedziałam, a ona podziękowała mi i tyle jej było.
Zwinęła nam gdzieś Nialla i poszli. Wszyscy chłopcy się rozeszli w różne strony, a Zayn pociągnął mnie w jakieś cichsze miejsce kulis i złapał mnie za rękę. Już chciał coś powiedzieć, ale podszedł do nas uroczy, rudy chłopak. Proszę państwa, Ed Sheeran we własnej osobie. Zayn przywitał się z nim przybijając piątkę.
-Widzę, że wymieniłeś kumpla na laskę. - zaśmiał się. -Ale mi to całkowicie pasuje. - podszedł do mnie pocałował mnie w dłoń jak gentelman i przedstwił sie.
-Emma Dawson - odpowiedziałam tym samym.
-Piękne imię Emmo - pochwlalił rudzielec, na co się uśmiechnęłam. Nagle Zayn przyciągnął mnie do siebie.
-My już musimy lecieć Ed. Widzimy się w sylwestra. - rzucił oschle chłopak, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Gdzie musimy lecieć? Wyjaśnisz mi to ? - zapytałam ciągle nie rozumiejąc jego zachowania kiedy oddaliliśmy się już trochę.
-Gdzieś gdzie nie ma Sheerana - bąknął cicho, ale i tak go usłyszałam
-O co ci chodzi? Dopiero co się z nim poznałam. - spytałam już trochę wkurzona i zatrzymałam się gwałtownie.
-Kleił się do ciebie. - powiedział przez zaciśnięte zęby.
-To nie prawda. A nawet jakby tak było, to co? -nie rozumiałam.
-On nie traktuje dziewczyn poważnie. Znam go dosyć dobrze. Patrzył na ciebie jak na kolejną zabawkę. - wycedził. -Nie pozwolę, żeby cię skrzywdził, z resztą nie pozwolę na to nikomu.
_________________________________________________________________
Premiera "Midnight Memories", 20 urodzinki Hazzy, a ja taki słaby rozdział dodaję. Wstyd mi za siebie. Zastanawiałam się czy w ogóle dodawać ten rozdział, ale jakoś miałam ochotę na trochę Eda xd . Żeby nie było, ja nic nie mam do Eda, uwielbiam go, po prostu tutaj musi być taką postacią.
Tak więc macie taki krótszy i słabszy post, no ale cóż... miewam lepsze i gorsze rozdziały ;c
Pozdrawiam i proszę, zostawiajcie mi jakiekolwiek komentarze. Żebym wiedziała, że ktoś te moje wypociny czyta. Każdy nawet najkrótszy komentarz jest dla mnie bardzo miły. :))
life isnt a music player
Life isn't a music player where you choose whats being played. It is a radio where you have to enjoy whats being played. ~ Zayn Malik
piątek, 31 stycznia 2014
niedziela, 26 stycznia 2014
Rozdział 9
Nie chciałam wracać do domu. Ciągle nie byłam gotowa. Bałam się nie tego, że rodzice mogli jeszcze nie wyjechać, choć to nie byłoby przyjemne spotkanie. Bardziej bałam się reakcji Jessie i Toma. Przecież Emily i Darren na pewno byli przerażeni całą tą sytuacją i bałam się, że tak może już zostać. Poza tym pomimo, że przy Zaynie udało mi się uspokoić nie chciałam tak szybko wracać do przykrych wspomnień. Mogłabym się znowu rozkleić i kto by mnie wtedy posklejał z powrotem jeśli jego nie byłoby przy mnie.
Właśnie jechaliśmy do jego domu, do którego drogę za niedługo będę chyba znać na pamięć. Wcześniej zatrzymaliśmy się na poczcie abym mogła odebrać dla niego świąteczny prezent. Dojechaliśmy na miejsce i weszliśmy do jego domu. Chłopak dał mi swoją koszulkę na przebranie i stare leginsy jednej ze swoich sióstr, które musiała tu kiedyś zostawić. Wszystkie swoje rzeczy zostawiłam w domu, więc byłam skazana na taki strój. W końcu zdecydowałam wręczyć Zaynowi prezent.
-Wesołych Świąt! - powiedziałam starając się być wesoła. Nie chciałam już myśleć o mojej sytuacji rodzinnej. -Myślę, że powinniśmy to przetestować. - uśmiechnęłam się szeroko. Chłopak otworzył pudełko i oczy aż mu się zaświeciły kiedy zobaczył jego zawartość. Otrzymał ode mnie zestaw najlepszych farb do graffitti jakie tylko udało mi się znaleźć. Wiedziałam, że sam miał już pełno innych farb, ale chciałam, żeby miał je ode mnie, poza tym nie wiedziałam czy ma ich odpowiednią ilość na coś, co szykowałam dla niego na urodziny.
-Tak musimy je przetestować. - uśmiechnął się i pociągnął mnie za sobą na górę. Wszedł do pokoju w którym znajdowały się wszystkie jego projekty. Od razu zabrał się do pracy wybierając najpierw kolor zielony. -Są świetne - powiedział z zadowoleniem.
-Tylko nie zużyj wszystkich naraz, jeszcze muszą starczyć ci na coś specjalnego -powiedziałam tajemniczo.
-Mam się bać? - zapytał zaciekawiony, a ja pokiwałam głową. - Chcesz spróbować? - zapytał mnie wyciągając w moją stronę puszkę.
-Ja nie umiem - powiedziałam stanowczo.
-Możesz się nauczyć - odpowiedział i pokazał mi w miarę prosty wzór. - Pokażę ci. - Zaczął wszystko po kolei dokładnie mi opisywać i pokazywać. W końcu wręczył mi puszkę i stwierdził, że teraz ja.
-Zniszczę ci ścianę.
-Mam jeszcze sporo pokoi - powiedział z tym swoim pięknym chłopięcym uśmiechem. Zauroczona tym widokiem po prostu odebrałam od niego jedną puszkę. Starałam się robić wszystko tak jak mi pokazał, ale czułam, że nie idzie mi to najlepiej. W porównaniu z jego graffitti moje było niczym. Dobrze, że on je dobrze zaczął bo nic by z tego nie było. Zayn ciągle uważnie mi się przyglądał co jeszcze bardziej mnie dekoncentrowało.
-Jak na pierwszy raz nieźle ci idzie, ale mam jeszcze ciekawsze zadanie. Pokażę ci - powiedział i przyciągnął mnie do siebie po czym mocno przycisnął do ściany. Nasze twarze znajdowały się w odległości zaledwie kilku centymetrów od siebie. -Nie ruszaj się - wyszeptał do mojego ucha niskim głosem, a ja praktycznie przestałam oddychać. Jak on to robił?! Po chwili po prostu odsunął się ode mnie i zapytał mnie o kolor.
-Czerwony - odpowiedziałam ciągle z lekkim trudem zabierając oddech. Zayn wziął odpowiednią farbę i przesunął się w moją stronę. Trzymał spray w pewnej odległości od mojego boku. -Zniszczysz sobie koszulkę - powiedziałam nagle odzyskując trzeźwość myślenia.
-Trudno. Chcę mieć cię na ścianie na przyszłość. - powiedział i zaczął powoli obkrążać farbą kontury mojego ciała. Farba przyjemnie drażniła moją skórę. Starałam się cały czas wstrzymywać oddech skrępowana jego ruchami. W końcu dotarł z puszką do mojej głowy. -Zasłoń twarz koszulką - powiedział i po chwili wykonałam jego polecenie. -Śmiesznie wyglądasz - powiedział i zaśmiał się ze mnie i kontynuował swoją pracę. Gdy skończył ściągnął moją koszulkę w dół i oparł dłonie po obu stronach mojej głowy. Uśmiechając się powoli zbliżał się do mnie. Jak dla mnie zbyt powoli. No dalej, pocałuj mnie wreszcie!
Zamknęłam oczy gdy rozległ się dzwonek jego telefonu. Obiecuję, że kiedyś to ja rozwale mu tą pieprzoną komórkę. Może wtedy będziemy mieli trochę spokoju. Przeklnął pod nosem dokładnie jak zrobił, gdy ostatnio znajdowaliśmy się w podobnej sytuacji, nawet w tym samym pokoju. Gdy Zayn skończył rozmowę odsunął mnie od ściany. Podziwialiśmy jego dzieło, które prezentowało się naprawdę dobrze. Wyglądało bardzo ciekawie. Uśmiechnąłem się bo bardzo mi się podobało, nawet pomimo tego, że to ja znajdowałam się na ścianie.
-Teraz twoja kolej - powiedział chłopak z uśmiechem, a ja otwarłam szerzej oczy ze zdumienia i zaczerwieniłam się
-Serio?
-Jak najbardziej- wyszczerzył się i ustawił się zaraz koło mojego czerwonego śladu.
-Nie wydaje mi się, żeby to był dobry po...
-Weź ten granatowy -przerwał mi chłopak, a ja z ciężkim westchnieniem zrobiłam to. Serce biło mi jak szalone kiedy zbliżyłam się do niego z farbą w ręce. Cały czas pięknie się do mnie uśmiechał co trochę mnie uspokoiło. Już po chwili opanowałam się i starałam skupić się tylko na swoim zadaniu. Kiedy skończyłam zsunęłam jego koszulkę na dół tak jak on to zrobił wcześniej z moją. Uśmiechnęłam się i przybliżyłam do niego. Po chwili jednak odsunęłam się drażniąc się z nim. Chłopak jednak nie pozwolił mi na coś takiego. Momentalnie zmienił naszą pozycję tak, że to znowu ja byłam przyciśnięta do ściany. Niestety ten pokój chyba miał na sobie jakąś klątwę. Tym razem usłyszeliśmy jak ktoś trzaska drzwiami jego domu i od razu wbiega po schodach na górę.
-Zayn! Masz kurwa wyłączony telefon. Ja nie jadę jutro na koncert, muszę jechać do rodziców El. Znajdź kogoś na ten bilet.- powiedział od razu Louis spotykając się z nami na korytarzu. -Co wy tu w ogóle odpierdalacie? - zapytał kiedy zauważył, że oboje jesteśmy cali w farbach.
-Kurwa Tommo... Mam już was wszystkich dość - powiedział zrezygnowany chłopak.
***
Lekko się zdziwiłem kiedy wchodząc do domu Zayna zastałem jego wraz z Emmą całych uwalonych farbą, ale wolałem nie wnikać co się tam działo, szczególnie, że mój kumpel był strasznie wkurwiony. Na szczęście dziewczyna po chwili poszła się przebrać, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać
-Malik co jest? - zapytałem.
-Kurwa cały czas nam ktoś przeszkadza. Ja pierdole wy to naprawdę macie wyczucie czasu. Dlatego wyłączyłem telefon. - burknął dopiero po chwili mocno wkurzony chodząc po całym pokoju.
-Ha! Wiedziałem, że to nie tylko przyjaźń! - wykrzyknąłem, wiedziałem to od samego początku.
-No, właśnie na razie kurwa tak. -odpowiedział mi niezadowolony chłopak.
-Spokojnie stary. Jeszcze będzie odpowiedni moment. Masz czas, nie dasz sobie tak po prostu z nia spokoju jak z innymi. Zależy ci na niej. Wszyscy widzimy jak na nią patrzysz. - uśmiechnąłem się.
-Jak?
-Jakby była najważniejsza na świecie. Tak jak Li patrzy na Dani. - powiedziałem szczerze. Cieszyłem się z tego. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby Zayn darzył jakąś dziewczynę takim uczuciem.
-I tak jak ty patrzysz na El, tylko ty patrzysz nią jeszcze tak jakby była jedyną dziewczyną na Ziemii Lou. Po co jedziesz do jej rodziców? - wiedziałem, że w końcu o to zapyta.
-Jadę tam bo ją kocham stary. To niespodzianka. - powiedziałem poważnie, a Zayn uśmiechnął się wreszcie.
-Kiedy to się stało? Kiedy się zorientowaleś, że ją kochasz? - zapytał mnie ciągle szeroko się uśmiechając.
-Sam nie wiem. Po prostu pewnego dnia patrząc na nią zdałem sobie sprawę, że nie mogę już bez niej żyć. Po prostu to poczułem.
Właśnie jechaliśmy do jego domu, do którego drogę za niedługo będę chyba znać na pamięć. Wcześniej zatrzymaliśmy się na poczcie abym mogła odebrać dla niego świąteczny prezent. Dojechaliśmy na miejsce i weszliśmy do jego domu. Chłopak dał mi swoją koszulkę na przebranie i stare leginsy jednej ze swoich sióstr, które musiała tu kiedyś zostawić. Wszystkie swoje rzeczy zostawiłam w domu, więc byłam skazana na taki strój. W końcu zdecydowałam wręczyć Zaynowi prezent.
-Wesołych Świąt! - powiedziałam starając się być wesoła. Nie chciałam już myśleć o mojej sytuacji rodzinnej. -Myślę, że powinniśmy to przetestować. - uśmiechnęłam się szeroko. Chłopak otworzył pudełko i oczy aż mu się zaświeciły kiedy zobaczył jego zawartość. Otrzymał ode mnie zestaw najlepszych farb do graffitti jakie tylko udało mi się znaleźć. Wiedziałam, że sam miał już pełno innych farb, ale chciałam, żeby miał je ode mnie, poza tym nie wiedziałam czy ma ich odpowiednią ilość na coś, co szykowałam dla niego na urodziny.
-Tak musimy je przetestować. - uśmiechnął się i pociągnął mnie za sobą na górę. Wszedł do pokoju w którym znajdowały się wszystkie jego projekty. Od razu zabrał się do pracy wybierając najpierw kolor zielony. -Są świetne - powiedział z zadowoleniem.
-Tylko nie zużyj wszystkich naraz, jeszcze muszą starczyć ci na coś specjalnego -powiedziałam tajemniczo.
-Mam się bać? - zapytał zaciekawiony, a ja pokiwałam głową. - Chcesz spróbować? - zapytał mnie wyciągając w moją stronę puszkę.
-Ja nie umiem - powiedziałam stanowczo.
-Możesz się nauczyć - odpowiedział i pokazał mi w miarę prosty wzór. - Pokażę ci. - Zaczął wszystko po kolei dokładnie mi opisywać i pokazywać. W końcu wręczył mi puszkę i stwierdził, że teraz ja.
-Zniszczę ci ścianę.
-Mam jeszcze sporo pokoi - powiedział z tym swoim pięknym chłopięcym uśmiechem. Zauroczona tym widokiem po prostu odebrałam od niego jedną puszkę. Starałam się robić wszystko tak jak mi pokazał, ale czułam, że nie idzie mi to najlepiej. W porównaniu z jego graffitti moje było niczym. Dobrze, że on je dobrze zaczął bo nic by z tego nie było. Zayn ciągle uważnie mi się przyglądał co jeszcze bardziej mnie dekoncentrowało.
-Jak na pierwszy raz nieźle ci idzie, ale mam jeszcze ciekawsze zadanie. Pokażę ci - powiedział i przyciągnął mnie do siebie po czym mocno przycisnął do ściany. Nasze twarze znajdowały się w odległości zaledwie kilku centymetrów od siebie. -Nie ruszaj się - wyszeptał do mojego ucha niskim głosem, a ja praktycznie przestałam oddychać. Jak on to robił?! Po chwili po prostu odsunął się ode mnie i zapytał mnie o kolor.
-Czerwony - odpowiedziałam ciągle z lekkim trudem zabierając oddech. Zayn wziął odpowiednią farbę i przesunął się w moją stronę. Trzymał spray w pewnej odległości od mojego boku. -Zniszczysz sobie koszulkę - powiedziałam nagle odzyskując trzeźwość myślenia.
-Trudno. Chcę mieć cię na ścianie na przyszłość. - powiedział i zaczął powoli obkrążać farbą kontury mojego ciała. Farba przyjemnie drażniła moją skórę. Starałam się cały czas wstrzymywać oddech skrępowana jego ruchami. W końcu dotarł z puszką do mojej głowy. -Zasłoń twarz koszulką - powiedział i po chwili wykonałam jego polecenie. -Śmiesznie wyglądasz - powiedział i zaśmiał się ze mnie i kontynuował swoją pracę. Gdy skończył ściągnął moją koszulkę w dół i oparł dłonie po obu stronach mojej głowy. Uśmiechając się powoli zbliżał się do mnie. Jak dla mnie zbyt powoli. No dalej, pocałuj mnie wreszcie!
Zamknęłam oczy gdy rozległ się dzwonek jego telefonu. Obiecuję, że kiedyś to ja rozwale mu tą pieprzoną komórkę. Może wtedy będziemy mieli trochę spokoju. Przeklnął pod nosem dokładnie jak zrobił, gdy ostatnio znajdowaliśmy się w podobnej sytuacji, nawet w tym samym pokoju. Gdy Zayn skończył rozmowę odsunął mnie od ściany. Podziwialiśmy jego dzieło, które prezentowało się naprawdę dobrze. Wyglądało bardzo ciekawie. Uśmiechnąłem się bo bardzo mi się podobało, nawet pomimo tego, że to ja znajdowałam się na ścianie.
-Teraz twoja kolej - powiedział chłopak z uśmiechem, a ja otwarłam szerzej oczy ze zdumienia i zaczerwieniłam się
-Serio?
-Jak najbardziej- wyszczerzył się i ustawił się zaraz koło mojego czerwonego śladu.
-Nie wydaje mi się, żeby to był dobry po...
-Weź ten granatowy -przerwał mi chłopak, a ja z ciężkim westchnieniem zrobiłam to. Serce biło mi jak szalone kiedy zbliżyłam się do niego z farbą w ręce. Cały czas pięknie się do mnie uśmiechał co trochę mnie uspokoiło. Już po chwili opanowałam się i starałam skupić się tylko na swoim zadaniu. Kiedy skończyłam zsunęłam jego koszulkę na dół tak jak on to zrobił wcześniej z moją. Uśmiechnęłam się i przybliżyłam do niego. Po chwili jednak odsunęłam się drażniąc się z nim. Chłopak jednak nie pozwolił mi na coś takiego. Momentalnie zmienił naszą pozycję tak, że to znowu ja byłam przyciśnięta do ściany. Niestety ten pokój chyba miał na sobie jakąś klątwę. Tym razem usłyszeliśmy jak ktoś trzaska drzwiami jego domu i od razu wbiega po schodach na górę.
-Zayn! Masz kurwa wyłączony telefon. Ja nie jadę jutro na koncert, muszę jechać do rodziców El. Znajdź kogoś na ten bilet.- powiedział od razu Louis spotykając się z nami na korytarzu. -Co wy tu w ogóle odpierdalacie? - zapytał kiedy zauważył, że oboje jesteśmy cali w farbach.
-Kurwa Tommo... Mam już was wszystkich dość - powiedział zrezygnowany chłopak.
***
Lekko się zdziwiłem kiedy wchodząc do domu Zayna zastałem jego wraz z Emmą całych uwalonych farbą, ale wolałem nie wnikać co się tam działo, szczególnie, że mój kumpel był strasznie wkurwiony. Na szczęście dziewczyna po chwili poszła się przebrać, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać
-Malik co jest? - zapytałem.
-Kurwa cały czas nam ktoś przeszkadza. Ja pierdole wy to naprawdę macie wyczucie czasu. Dlatego wyłączyłem telefon. - burknął dopiero po chwili mocno wkurzony chodząc po całym pokoju.
-Ha! Wiedziałem, że to nie tylko przyjaźń! - wykrzyknąłem, wiedziałem to od samego początku.
-No, właśnie na razie kurwa tak. -odpowiedział mi niezadowolony chłopak.
-Spokojnie stary. Jeszcze będzie odpowiedni moment. Masz czas, nie dasz sobie tak po prostu z nia spokoju jak z innymi. Zależy ci na niej. Wszyscy widzimy jak na nią patrzysz. - uśmiechnąłem się.
-Jak?
-Jakby była najważniejsza na świecie. Tak jak Li patrzy na Dani. - powiedziałem szczerze. Cieszyłem się z tego. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby Zayn darzył jakąś dziewczynę takim uczuciem.
-I tak jak ty patrzysz na El, tylko ty patrzysz nią jeszcze tak jakby była jedyną dziewczyną na Ziemii Lou. Po co jedziesz do jej rodziców? - wiedziałem, że w końcu o to zapyta.
-Jadę tam bo ją kocham stary. To niespodzianka. - powiedziałem poważnie, a Zayn uśmiechnął się wreszcie.
-Kiedy to się stało? Kiedy się zorientowaleś, że ją kochasz? - zapytał mnie ciągle szeroko się uśmiechając.
-Sam nie wiem. Po prostu pewnego dnia patrząc na nią zdałem sobie sprawę, że nie mogę już bez niej żyć. Po prostu to poczułem.
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Rozdział 8
Wysiadłam z samochodu Zayna ze wszystkimi swoimi rzeczami. Pocałowałam go w policzek na pożegnanie i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Jakieś pół godziny temu Jassie zadzwoniła do mnie i powiedziała, że mogę już wracać do domu co przyjęłam z radością. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
-Już jestem - zawołałam, ale nikt mi nie odpowiedział. Dopiero po chwili z salonu ktoś wyszedł. Niestety osobą tą okazał się mój ojciec. Zaraz za nim pojawiła się moja matka. Spojrzałam na nich przerażona. Ojciec nic się nie zmienił, za to mama wyglądała na dużo starszą i zmęczoną. Nie wiedziałam co moja starsza, niby odpowiedzialniejsza siostra wymyśliła, ale to absolutnie nie zapowiadalało się dobrze. Ciągle stałam w tym samym miejscu i patrzyłam na nich bez słowa.
-Jessie! Co ona tu robi?! - zapytał mój nieszczęsny ojciec. Właśnie zaczęłam się zastanawiać czy aby najlepszym wyjściem nie będzie po prostu uciec kiedy z jednego z pokoi wyszła moja siostra.
-Wróciła do domu tato. - odpowiedziała grzecznie i uśmiechnęła się do mnie delikatnie.
-Jak to wróciła?! Chcesz mi powiedzieć, że ona tu mieszka?! - zapytał ostro niegrzecznie pokazując na moją osobę. Nie mogłam go znieść.
-Ja tu nadal jestem. - powiedziałam zakładając ręce na piersi.
-Ty się nie odzywaj! Nie masz do tego prawa! -wykrzyknął.
-I co? Znowu masz zamiar wszystkiego mi zakazywać?! - krzyknęłam jeszcze głośniej od niego. Nie byłam w stanie dłużej utrzymywać na wodzy swoich emocji.
-Powinnaś była się mnie słuchać od zawsze! Niestety, ale choć się tego wstydzę jestem twoim ojcem! - auć, zabolało. A jego słowa miały przecież już nigdy mnie nie zaboleć.
-Właśnie niestety jesteś. Mimo to zupełnie nie interesowało cię co się ze mną dzieje! Od zawsze byłam dla ciebie tylko głupim dzieckiem, które musisz tylko wykarmić!
-Nie tylko to robiłem!
-Nie! Masz rację. Wiesz co jeszcze robiłeś?! Zakazywałeś mi wszystkiego co tylko mogło sprawić mi radość! Raniłeś mnie przez cały czas! - krzyczałam. Miałam wreszcie okazję, żeby się na nim zemścić i chciałam zrobić to jak najlepiej.
-Nigdy nas nie słuchałaś! Zawsze byłaś nieposłuszna!
-Zawsze! Zawsze was słuchałam! Nie pamiętam, żebym nie spełniła jakiegoś waszego pieprzonego polecenia! Robiłam wszystko co tylko chciałeś, ale ty i tak tego nie zauważałeś! - wrzeszczałam prosto w jego twarz wszystkie swoje myśli.
-Zawsze byłaś bezczelna...
-I co?! Zbytnio się nie zmieniłam prawda?! Jedyny raz kiedy sprzeciwiłam się waszemu zdaniu był kiedy powiedziałam, że nie pójdę na medycynę, ale dla ciebie nawet ten jeden raz to było za dużo! Przez cały czas byłam przez was ograniczana! Nie robiłam nic czego chciałam! Cały czas tylko robiłam co mi kazaliście bo nie było innego wyjścia!
-Dość tego! Nie masz prawa tak się do mnie odzywać!
-Mam prawo! Mam to cholerne prawo do wyrażania swojego zdania i właśnie to robię! Robię to na co nigdy mi nie pozwalałeś! Już nie możesz mi rozkazywać!
-Jestem twoim ojcem i ciągle mogę ci rozkazywać! Nawet jeśli jesteś już pełnoletnia!
-Już nie możesz! A wiesz dlaczego?! Bo już od dawna nie uważam cię za mojego ojca! Jestem już całkiem od ciebie niezależna! - wykrzyknęłam najgłośniej jak tylko umiałam i wybiegłam na zewnątrz. Kiedy zatrzaskiwałam głośno drzwi słyszałam już tylko płacz dzieci, które niestety musiały tego wszystkiego słuchać.
Nie przerywając biegu skierowałam się do pobliskiego studia tańca, które należało do kuzynki Toma i do którego miałam klucze. Łzy wysychały na moich policzkach w czasie biegu. Rozpędzona wpadłam do największej sali w studiu ściągnęłam bluzę i włączyłam "Radioactive" - Imagine Dragons. Bardzo często wyładowywałam emocje poprzez taniec.
***
Spędziłem wigilię z siostrami w domu. W spokoju. Wszystkie tak samo wzruszyły się dostając mój prezent. Najbardziej w życiu chciałem, żeby wiedziały, że mają na kogo liczyć. Chciałem dawać im wszystko czego tylko zapragnęły i chronić je przez cały czas. Jedyne czego nie mogłem dla nich zrobić to zmienić ich przeszłości i to bardzo mnie bolało.
*
Po kolacji postanowiłem zadzwonić do Emmy, ale nie odbierała telefonu. Po kilku telefonach zacząłem się martwić i postanowiłem do niej pojechać. Miałem bardzo złe przeczucia.
***
Ciągle starałam się pozbyć złych emocji wymyślając nowy układ, ale łzy nadal ciekły po moich policzkach. Siedziałam w studio już od kilku godzin, ale to tym razem nie pomagało. Nie sądziłam, że wizyta rodziców i przykre słowa ze strony mojego ojca aż tak bardzo mnie zranią. Myślałam, że skoro ja nie obchodzę ich, to ja również nie będę się już nimi przejmować ale to niestety działało tylko w jedną stronę. Czułam złość i nienawiść do moich rodziców, ich wizyta naprawdę mnie zraniła, ale cieszyłam się, że Jessie pozwoliła mi powiedzieć co myślę. Wiedziała, że to sobie cenię najbardziej. Możliwość wyrażenia własnego zdania.
Negatywne emocje ciągle mnie nie opuszczały pomimo wielogodzinnego tańca. To się jeszczę nie zdażyło. Postanowiłam wytańczyć całą tą złość nawet jeśli miałabym siedzieć tu całą noc. Włożyłam w ten układ wszystkie swoje uczucia.
***
Wszedłem po cichu do studia tanecznego gdzie jak się dowiedziałem mogła znajdować sie dziewczyna, której poszukiwałem. Zajrzałem do dużej sali skąd dobiegała muzyka. Emma była tak zaabsorbowana tańcem, że nawet mnie nie zauważyła. Cofnąłem się tak aby mnie nie zobaczyła i abym mógł dłużej obserwować jej ruchy.
Poruszała się z taką gracją jakiej jeszcze nigdy w życiu nie widziałam, ale jednocześnie od razu wyczułem w jej ruchach jakiś przekaz. Już po chwili zorientowałem się, że Em właśnie w tej chwili wyraża wszystkie swoje emocje tańcząc do jednej z moich ulubionych piosenek. Jej ruchy były tak bardzo dopracowane i tak bardzo pasowały do każdego momentu "Radioactive". Tańczyła wspaniale. Nigdy nie widziałem nic bardziej przekonującego. Dzięki jej ruchom wiedziałem dokładnie co czuje ta piękna tancerka. Najbardziej odczuwałem złość, ale widziałem też smutek co i mnie zasmuciło.
Dopiero gdy dokładniej przyjrzałem się twarzy dziewczyny, zobaczyłem, że po jej policzkach spływają łzy. Nie mogłem dłużej bezczynnie na to patrzeć. Podszedłem do niej i przyciągnąłem ją do siebie. Nie mogłem patrzeć na to jak cierpi Już po chwili po prostu płakała w moją koszulkę, ale z czasem zaczęła się uspokajać.
***
Kiedy Zayn podszedł i przytulił mnie okazało się, że był najprawdopodobniej jedyną rzeczą, która mogła mnie wtedy uspokoić.
__________________________________________________
Ta dam! No to macie 8! Dla mnie to był ciężki do napisania rozdział, dlatego mam nadzieję, że wam się spodoba. Komentujcie ;)
-Już jestem - zawołałam, ale nikt mi nie odpowiedział. Dopiero po chwili z salonu ktoś wyszedł. Niestety osobą tą okazał się mój ojciec. Zaraz za nim pojawiła się moja matka. Spojrzałam na nich przerażona. Ojciec nic się nie zmienił, za to mama wyglądała na dużo starszą i zmęczoną. Nie wiedziałam co moja starsza, niby odpowiedzialniejsza siostra wymyśliła, ale to absolutnie nie zapowiadalało się dobrze. Ciągle stałam w tym samym miejscu i patrzyłam na nich bez słowa.
-Jessie! Co ona tu robi?! - zapytał mój nieszczęsny ojciec. Właśnie zaczęłam się zastanawiać czy aby najlepszym wyjściem nie będzie po prostu uciec kiedy z jednego z pokoi wyszła moja siostra.
-Wróciła do domu tato. - odpowiedziała grzecznie i uśmiechnęła się do mnie delikatnie.
-Jak to wróciła?! Chcesz mi powiedzieć, że ona tu mieszka?! - zapytał ostro niegrzecznie pokazując na moją osobę. Nie mogłam go znieść.
-Ja tu nadal jestem. - powiedziałam zakładając ręce na piersi.
-Ty się nie odzywaj! Nie masz do tego prawa! -wykrzyknął.
-I co? Znowu masz zamiar wszystkiego mi zakazywać?! - krzyknęłam jeszcze głośniej od niego. Nie byłam w stanie dłużej utrzymywać na wodzy swoich emocji.
-Powinnaś była się mnie słuchać od zawsze! Niestety, ale choć się tego wstydzę jestem twoim ojcem! - auć, zabolało. A jego słowa miały przecież już nigdy mnie nie zaboleć.
-Właśnie niestety jesteś. Mimo to zupełnie nie interesowało cię co się ze mną dzieje! Od zawsze byłam dla ciebie tylko głupim dzieckiem, które musisz tylko wykarmić!
-Nie tylko to robiłem!
-Nie! Masz rację. Wiesz co jeszcze robiłeś?! Zakazywałeś mi wszystkiego co tylko mogło sprawić mi radość! Raniłeś mnie przez cały czas! - krzyczałam. Miałam wreszcie okazję, żeby się na nim zemścić i chciałam zrobić to jak najlepiej.
-Nigdy nas nie słuchałaś! Zawsze byłaś nieposłuszna!
-Zawsze! Zawsze was słuchałam! Nie pamiętam, żebym nie spełniła jakiegoś waszego pieprzonego polecenia! Robiłam wszystko co tylko chciałeś, ale ty i tak tego nie zauważałeś! - wrzeszczałam prosto w jego twarz wszystkie swoje myśli.
-Zawsze byłaś bezczelna...
-I co?! Zbytnio się nie zmieniłam prawda?! Jedyny raz kiedy sprzeciwiłam się waszemu zdaniu był kiedy powiedziałam, że nie pójdę na medycynę, ale dla ciebie nawet ten jeden raz to było za dużo! Przez cały czas byłam przez was ograniczana! Nie robiłam nic czego chciałam! Cały czas tylko robiłam co mi kazaliście bo nie było innego wyjścia!
-Dość tego! Nie masz prawa tak się do mnie odzywać!
-Mam prawo! Mam to cholerne prawo do wyrażania swojego zdania i właśnie to robię! Robię to na co nigdy mi nie pozwalałeś! Już nie możesz mi rozkazywać!
-Jestem twoim ojcem i ciągle mogę ci rozkazywać! Nawet jeśli jesteś już pełnoletnia!
-Już nie możesz! A wiesz dlaczego?! Bo już od dawna nie uważam cię za mojego ojca! Jestem już całkiem od ciebie niezależna! - wykrzyknęłam najgłośniej jak tylko umiałam i wybiegłam na zewnątrz. Kiedy zatrzaskiwałam głośno drzwi słyszałam już tylko płacz dzieci, które niestety musiały tego wszystkiego słuchać.
Nie przerywając biegu skierowałam się do pobliskiego studia tańca, które należało do kuzynki Toma i do którego miałam klucze. Łzy wysychały na moich policzkach w czasie biegu. Rozpędzona wpadłam do największej sali w studiu ściągnęłam bluzę i włączyłam "Radioactive" - Imagine Dragons. Bardzo często wyładowywałam emocje poprzez taniec.
***
Spędziłem wigilię z siostrami w domu. W spokoju. Wszystkie tak samo wzruszyły się dostając mój prezent. Najbardziej w życiu chciałem, żeby wiedziały, że mają na kogo liczyć. Chciałem dawać im wszystko czego tylko zapragnęły i chronić je przez cały czas. Jedyne czego nie mogłem dla nich zrobić to zmienić ich przeszłości i to bardzo mnie bolało.
*
Po kolacji postanowiłem zadzwonić do Emmy, ale nie odbierała telefonu. Po kilku telefonach zacząłem się martwić i postanowiłem do niej pojechać. Miałem bardzo złe przeczucia.
***
Ciągle starałam się pozbyć złych emocji wymyślając nowy układ, ale łzy nadal ciekły po moich policzkach. Siedziałam w studio już od kilku godzin, ale to tym razem nie pomagało. Nie sądziłam, że wizyta rodziców i przykre słowa ze strony mojego ojca aż tak bardzo mnie zranią. Myślałam, że skoro ja nie obchodzę ich, to ja również nie będę się już nimi przejmować ale to niestety działało tylko w jedną stronę. Czułam złość i nienawiść do moich rodziców, ich wizyta naprawdę mnie zraniła, ale cieszyłam się, że Jessie pozwoliła mi powiedzieć co myślę. Wiedziała, że to sobie cenię najbardziej. Możliwość wyrażenia własnego zdania.
Negatywne emocje ciągle mnie nie opuszczały pomimo wielogodzinnego tańca. To się jeszczę nie zdażyło. Postanowiłam wytańczyć całą tą złość nawet jeśli miałabym siedzieć tu całą noc. Włożyłam w ten układ wszystkie swoje uczucia.
***
Wszedłem po cichu do studia tanecznego gdzie jak się dowiedziałem mogła znajdować sie dziewczyna, której poszukiwałem. Zajrzałem do dużej sali skąd dobiegała muzyka. Emma była tak zaabsorbowana tańcem, że nawet mnie nie zauważyła. Cofnąłem się tak aby mnie nie zobaczyła i abym mógł dłużej obserwować jej ruchy.
Poruszała się z taką gracją jakiej jeszcze nigdy w życiu nie widziałam, ale jednocześnie od razu wyczułem w jej ruchach jakiś przekaz. Już po chwili zorientowałem się, że Em właśnie w tej chwili wyraża wszystkie swoje emocje tańcząc do jednej z moich ulubionych piosenek. Jej ruchy były tak bardzo dopracowane i tak bardzo pasowały do każdego momentu "Radioactive". Tańczyła wspaniale. Nigdy nie widziałem nic bardziej przekonującego. Dzięki jej ruchom wiedziałem dokładnie co czuje ta piękna tancerka. Najbardziej odczuwałem złość, ale widziałem też smutek co i mnie zasmuciło.
Dopiero gdy dokładniej przyjrzałem się twarzy dziewczyny, zobaczyłem, że po jej policzkach spływają łzy. Nie mogłem dłużej bezczynnie na to patrzeć. Podszedłem do niej i przyciągnąłem ją do siebie. Nie mogłem patrzeć na to jak cierpi Już po chwili po prostu płakała w moją koszulkę, ale z czasem zaczęła się uspokajać.
***
Kiedy Zayn podszedł i przytulił mnie okazało się, że był najprawdopodobniej jedyną rzeczą, która mogła mnie wtedy uspokoić.
__________________________________________________
Ta dam! No to macie 8! Dla mnie to był ciężki do napisania rozdział, dlatego mam nadzieję, że wam się spodoba. Komentujcie ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)